Monday, September 28, 2026
ГРЉАШИ
ГРЉАШИ
Shèntàn
Sloow Tapes - CS 40
Radical soundcollages by Bart De Paepe (Ilta Hämärä), Ignace De bruyn (Bokrijk) and Erwin Van Looveren (W Ravenveer) spit onto marine saliva landscapes. Mummified recordings that shatter art brut localism from the dream's forge, scratching exausted fingernails along liquid silent stone surfaces echoing the dementia of fiery skies. Edition of 50 copies.
Hazel Cline
Hazel Cline
a net to catch the sun in
Sloow Tapes - CS 40
Surrealist artist Hazel Cline deciphers wings of sapphire on the illusory screen of human eyes. Asymmetrical images harpoon jewelled fragments of bird skeletons changing into circling swarms of bees. Edition of 50 copies.
Wednesday, September 02, 2026
Mark Terrill
Mark Terrill
At The Falls
Sloow Tapes - CS 50
After reading On the Road and meeting Ken Kesey, Mark Terrill set out as a merchant seaman and afterwards spent time in various locations in Asia, North Africa (studying with Paul Bowles in Tangier), and Europe, where he eventually settled down near Hamburg in the mid-eighties. To quote Lawrence Ferlinghetti on his poetry, “Mark Terrill, the true poet and ‘forlorn observer’ of the world he sees as essentially forlorn, if not absurd, if not entirely hopeless, and nothing on the end of his fork to really wax ecstatic about. But his poetry is far from hopeless. It is a hard light to alleviate the situation of the world as he sees it". Terrill has also translated Jörg Fauser and Rolf Dieter Brinkmann into English. On these recordings he reads excerpts of his recent publications Great Balls of Doubt (Verse Chorus Press) and Days of Judgment (Moloko Print). Edition of 50 copies.
Gary Lawless
Gary Lawless
Caribouddhism
Sloow Tapes - CS 40
Gary Lawless is a poet, bioregional advocate, and co-founder of Gulf of Maine Books. In the seventies he spent a year studying with Gary Snyder in the Sierra Nevada Mountains. On these recordings Lawless relates of his worldwide travels often spent in the wilderness and traces his journeys through various marks and tracks, through inner and outer landscapes of space/time. While traveling in Newfoundland during the nineties together with his wife Beth Leonard and the Japanese poet Nanao Sakaki he founded Caribouddhism, or how every place has its own messages, visions, teachers and practices. Edition of 50 copies.
Tuesday, March 03, 2026
Necessary Animals
Necessary Animals
The Songs That Brought Us Home
Sloow Tapes - CS 50
Sapphire wine spilling over from the cup of Hastings' Necessary Animals. Multicoloured drops dissolve in multi-refractions of 23 Skidoo, New Jazz Experience, Alabama 3 and Good Missionaries. Crystal stars reflecting on blue-green liquids of origin growing myths of psychedelia from the primordial abyss of inner time. Edition of 70.
David Erdos
David Erdos
Divided By One
Sloow Tapes - CS 60
David Erdos's work has been published and performed around the world and he has collaborated with Harold Pinter, Heathcote Williams, Alan Moore, Malcolm Ritchie, Jan Herman and Iain Sinclair among others. Also active in music Erdos worked with Pete Brown, David Tibet, Joy Payne, Steve Hackett etc. He is also a contributing editor for The International Times. As Heathcote Williams writes 'David Erdos assiduously pulls together each thread in the Great Chain of Being. His poems are terrific, atmospheric and far reaching and the reader soon learns that the writer is well informed on very many levels and that he's in safe hands for what proves to be a rewarding, penetrating and often breath-taking ride.' Edition of 50 copies.
Mia Kirsi Stageberg
Mia Kirsi Stageberg
After The Promise
Sloow Tapes - CS 45
According to family legend Mia Kirsi Stageberg's name in Norway’s Trøndelag dialect means “stepmountain,” for steps cut into rocks at their home Stågeberget, since even goats found it hard to climb. Stageberg has lived in Israel, Canada and several US cities, from New Mexico to San Francisco. She was a regular contributor to periodicals artscanada, New Directions and Caracol in the 1960s and 1970s, published poetry and novels Candles and Landlords, and edited Book of Itzolin: Life and Works of Itzolin Valdemar García and Ronnie Burk's poetry collection Sky Boat. Edition of 50 copies.
Niko Karlsson
Niko Karlsson
Two Moons for Eyes
Sloow Tapes - CS 50
The sweet night thickens like boiling jam. Two muted moons transmute into silent eyes, its rays glowing through different stages of reality. A path through haze unfolds as Niko Karlsson's gentle guitar unfolds like a twisted flower and recedes back into invisibility under a shower of fern's seeds. Edition of 70 copies.
Mniej znaczy więcej” powiedzenie, aforyzm, który zna każdy z nas. Słyszymy go dosłownie wszędzie i o każdej porze dnia, nocy. A i dotyczy zarówno wielu aspektów naszego życia personalnego, jak i działań artystycznych, czegokolwiek. Interpretacji jest wiele. Będąc w strefie dźwiękowej nie możemy tego bezpośrednio łączyć czy nazwać minimalizmem, chociaż pewne powiązania czy podobieństwa występują. Nieważne. Osobiście, pojawienie się najnowszej taśmy Niko Karlssona samoczynnie wpasowało się w ramy powyższego motto.
Aktywny od wielu lat, ale stroniący od bezpośredniego wyjścia na światło, Niko stanowi „niewidzialną” część doskonałej, fińskiej sceny folk/psych/drone. Przez niektórych nazywanej też: forest czy avant folk. Jego udział słyszalny jest na płytach Lau Nau, Kiila, Brelo, Navigations, Altaat… W odsłonie solowej i na przestrzeni czasu Two moons for Eyes jest zaledwie, albo aż (w zależności od punktu widzenia) szóstym tytułem (licząc split Lp z Topiasem Tiheasalo) sygnowanym własnym imieniem i nazwiskiem. Chociaż tutaj warto dodać, że przy okazji wydawania jednej z poprzednich taśmy Its Own Phantom sam muzyk zaproponował, aby ukazała się ona anonimowo.
Co zawsze i natychmiast przykuwa uwagę potencjalnego słuchacza to jego hipnotyczna gra na rozmaitych instrumentach strunowych: banjo, kantele, smyczkowe, a w szczególności gitara akustyczna grana techniką fingerpicking. Jego pierwsza propozycja solowa Illan Aurinko Aamun Kuu została bardziej osadzona w rejonach american primitive, to był to dopiero początek, zwiastun nadchodzącej podróży, która dopiero się „rozpoczęła”. Two moons for Eyes zdaje się być zwieńczeniem, a może kolejnym etapem rozpoczętym na wspomnianym Its Own Phantom i kontynuowanym na Burning With Gold. Oba tytuły dosłownie wchodzą w pogłębiający się atawistyczny cień. Rozszerzeniu ulega paleta brzmieniowa dzięki wykorzystaniu gongów, przeróżnych talerzy perkusyjnych i perkusjonaliów. Dochodzi powściągliwa, preparowana elektronika kreująca dodatkowe wymiary, do tej pory czekające na swoje odkrycie.
Two Moons For Eyes zaskakuje wibracją od pierwszych sekund. Transmisja z miejsca, czy wymiaru, którego lokalizacja jest znana tylko samemu wykonawcy. Czarna dziura, materia w której wszystko się kończy, ale i co najważniejsze zaczyna. Brak czasu i jego trywialnego postrzegania. Odwieczna wibracja powstająca ze swobodnie wygrywanych figur gitary akustycznej, ich konfiguracje powoli umiejscowione w przestrzeni wybrzmiewają bez pośpiechu. Najważniejszy jest ich wydźwięk, rezonans pozostawiający smugi niepokojącego akustycznego dronu. Niko dozuje kolejne uderzenia strun w oczekiwaniu na ożywający w tle feedback, który staje się jego odbiciem, partnerem w grze.
Niekiedy pochody gitary zatrzymują się nagle, jak niedopowiedziane, w połowie przerwane zdania, oczekując odpowiedzi, która nadchodzi w momencie ponownego uderzenia w struny.
Materiał w całości jest fantastycznie nagrany, zrealizowany. Brak tu jakiejś hi-tech produkcji, ale poszczególne elementy tej taśmy są idealnie umiejscowione w miksie, posiadając swoje miejsce w tej przestrzeni, ożywając w niej, doprowadzając do interakcji kreującej ten ekstra animistyczny wymiar. Wspomniane wcześniej rozszerzone instrumentarium, w fachowych rękach wypełnia, uzupełnia, dodaje dodatkowego kolorytu całości. Uderzane, potraktowane smyczkiem perkusjonalia wybrzmiewają, szumią, generując odległe horyzonty albo wysokotonowe sprzęgi idealnie towarzyszące gitarowym / banjo podróżom – oszałamiające zderzenie barw i faktur sonicznych. Kiedy banjo przejmuje prowadzenie, zderzamy się z powolnie spiralującymi melodiami i minimalistycznymi cyklami rytmicznymi. Wszystko uzupełnione sporadycznymi uderzeniami gongu i wtedy pojawia się głos, spokojny, jakby wyciszony. Cofnięty w miksie staje się chwilowym objawieniem, rodzajem deklaracji, ale i początkiem eskalacji dźwiękowej narastającego jakby apogeum. Upust nagromadzonej energii: mroczne drony i szorstka tekstura preparowanej gitary.
Kiedy wydaje się, że skwierczący prepar zakończy tą przejażdżkę w nicość z otchłani ciszy wyłania się prawdziwe zakończenie Two moons For Eyes. Monolityczny, statyczny na pierwszy rzut oka dron budził się do życia. Jego struktura zaczyna lśnić i wibrować, rozrastać się i przebijać przez kolejne wymiary, płaszczyzny, zakątki nie znając żadnej granicy czy umiaru. Nieskończoność.
(Marek “Lokis” Nawrot Anxious Magzine)
Subscribe to:
Posts (Atom)